Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 694 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

526. O człowieku uśmiechu...

czwartek, 28 września 2017 22:17

Mojemu kochanemu Tacie poświęcam...

 

 

Człowiek uśmiechu

 

 

Nie kupuj mi kolczyków Tatusiu

podarowałeś mi z Mamą moje życie

i piękny nałóg pisania

w grubym od przeżyć zeszycie,

A żeby nie było za mało

uśmiechem wzmocniłeś

kruche ciało,

by budzić się zawsze

z nadzieją,

niech usta i oczy się śmieją

a Bóg nie policzy grzechów

człowiekowi uśmiechu...

 

 

Warszawa, 6.07.2009

 

 

 

( napisany w ostatnich miesiącach życia Taty…, bardzo mu się podobał…)

 

 

Piękna.JPG

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

525. Czar bursztynu...

niedziela, 06 sierpnia 2017 23:36

Kochanej Irmince poświęcam…

 

Czar bursztynu

 

 

Czy czar ma tylko zapach czasu

Jak bursztyn wyłowiony z morza?

Dotyka myśli – igieł lasu

Które pokonał  zdarzeń pożar…

 

 

Wśród tego Piękna srebrnoczule

poświata łuny szepcze: jestem

melodią, która koi bóle

zerwanym świeżo  słów agrestem…

 

 

A gdy sierpniowa noc pogłaszcze

Twoją tęsknotę magią bycia,

nie pojmiesz tego, jak na zawsze

zostanie w Tobie pełna życia…

 

 

Pod diamentowej nocy ciszą

gwiazda odwiedza marzeń gaje…

Ten blask, o którym nie usłyszą

w cieple bursztynu pozostaje…

 

 

Warszawa, 6.08.2017

 

Ps. A inspiracją stał się dzisiejszy prezent od mojego męża - wiersz K.K. Baczyńskiego "Znów wędrujemy" i bursztynowy czas spędzony niedawno z moją Przyjaciółką Irminką... oraz rozmowa z wrażliwą, skromną, pełną czaru osobą - o imieniu - Paulina...  

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

524. O zawiłościach i błogosławieństwach przyjaźni...

wtorek, 24 stycznia 2017 14:50

 

Ale zamyka się w tej przyjaźni jedna rzecz: wiara w nadchodzącego człowieka…

 

J. Iwaszkiewicz, „Przyjaciele”

 

 

„Nie żałuję nigdy szczerości…”

 

 

Tak się składa, że i w tym roku pozostaję w wakacje pod urokiem prozy Iwaszkiewicza. Może dlatego, że jak okruchy szkła utkwiły mi w pamięci  - przeżycia dotkliwego bólu, którego świadkiem i współtowarzyszem było opowiadanie „Tatarak”. Tekst, który w tamtym czasie, choć to paradoksalne, gdyż tak bezgranicznie zalany smutkiem, przynosił mi ukojenie i łagodził rozpacz. W prozie Iwaszkiewicza odnajduję zawsze to, co najbliższe mojej wrażliwości – wybitną inteligencję w połączeniu z niezwykłą umiejętnością opisywania emocji, uczuć skomplikowanych, często wstydliwych, skrywanych, ale domagających się najpełniejszego wyrazu. Właściwie miałam pisać o jednym z jego najwcześniejszych opowiadań pt. „Nowa miłość”, w sposób mistrzowski wyrażającym całą gamę poruszeń serca, które spadają na człowieka zakochanego -  niczym pożar, nie dający się ugasić, żadną, nawet najbardziej lodowatą - władzą rozumu… , ale nie dzisiaj, może innym razem…

 

Okazało się jednak, że to opowiadanie „Przyjaciele” przykuło mocno całą moją uwagę i skłoniło do refleksji o jakże skomplikowanym wymiarze ludzkiej przyjaźni…, o jej zawiłościach i błogosławieństwach...

 

Kilka lat temu wydawało mi się, że taki rodzaj związku między ludźmi jest o wiele mniej złożony niż miłość, bardziej obiecujący trwałość, mniej zachłanny na obecność i zapewniający mniejsze wahania w amplitudzie uczuć… Uczucia bowiem nigdy nie mają stałej temperatury i dzięki temu tak urozmaicają nam życie, ale jej  spadek poniżej zera,  na pewno zabija miłość… W zasadzie nadal twierdzę, że  są to słuszne wnioski, choć doświadczenia ostatnich miesięcy, uzmysłowiły mi cały wachlarz uczuć, jakie  wzbudza rodząca się przyjaźń i jej przeżywanie. Niektórzy zresztą twierdzą, że w każdym tego typu związku jest dużo miłości i to tej lepszej, czystej, typu AGAPE… Okazuje się, że jakość tych kontaktów i czerpanie siły oraz radości ze spotkań, rozmów, a także ze świadomości samej więzi, w znacznej mierze, tak samo jak w przypadku miłości,  zależy od tego,  jak bardzo chcemy i potrafimy okazywać sobie uczucia… i od tego, jakimi ludźmi tak naprawdę jesteśmy… Czy zwycięża w nas egoizm, duma, irracjonalne lęki,  a czasem strach przed odrzuceniem, czy właśnie czyste, bezinteresowne pragnienie dobra dla drugiego , bliskiego nam człowieka…

 

W świetle opowiadania „Przyjaciele” przekonujemy się , że to piękne uczucie niszczy po prostu -   brak szczerości.

Idealizując drugą  osobę, sami, często całkiem podświadomie, zachowujemy się lepiej, ładniej niż w sytuacjach zwykłych, w kontaktach z ludźmi, o których wiemy, że mogą być tylko naszymi znajomymi lub kolegami ze szkoły czy z pracy. I wówczas do tych relacji wkrada się jakaś gra, która wcześniej czy później niszczy dobre układy, ale przede wszystkim jest gilotyną dla zaufania. A jak wiemy śmierć zaufania – to nieodwracalny koniec życia wszelkich cieplejszych uczuć. I nie wierzę w ich reanimację. To tylko okłamywanie samego siebie i wpadanie w kolejną  iluzję.  Jak czytamy w opowiadaniu Iwaszkiewicza: nie żałuję nigdy szczerości, bo niedomówienia mogą być tak wieloznaczne. Jak życie.

 

Podzielam to zdanie i choć wiem, że fundamentem prawdziwej przyjaźni jest szczerość, to zauważam, że czasem okazuje się ona pułapką. Wielokrotnie przecież mamy opory z odkryciem wszystkich kart i tzw. „absolutnym obnażeniem”. Zaczynamy się obnażać. A to jest najnieprzyjemniejsze w świecie. Chciałbym raczej stawać się dla ciebie coraz bardziej nieznany. Miałbym niejakie gwarancje, że cię nie nudzę. („Przyjaciele”).

 

Wynika z tych konstatacji, że gdzieś głęboko w nas jest irracjonalny lęk, że poznani do końca, znudzimy się przyjacielowi i znajdzie sobie kogoś nowego, kto zacznie go na nowo fascynować i przyciągać… Główny bohater opowiadania „Przyjaciele” – Wiesław Wolff, czując ogromną pustkę po stracie bliskiej osoby, szukał kogoś, dzięki komu, mógłby znów żyć jak najpełniej… Mówił – chcę się zapalić, to wszystko. Czy to nie jest najważniejsza reforma życiowa? Muszę to zrobić, spłonąć może, ale żyć w ogniu. Ja mam zupełnie co innego na celu niż dobrze żyć. Ja chcę żyć jak najpełniej… (…) Jak najgoręcej, dużo wszystkiego, nawet biedy, nawet nieszczęścia, byle się w tym życiu coś działo, żeby nie było tak straszliwie nudne…

Iwaszkiewicz ma rację, właściwie zawsze chodzi nam o to samo, żeby nie było tak przeraźliwie nudno… W ten sposób pisarz niezwykle inteligentnie konfrontuje w swoim tekście kategorię samotności z odwieczną tęsknotą człowieka za pięknem…  Wychodzi od powszechnie przyjętego przekonania, że pięknemu człowiekowi jakoś, niestety, więcej się wybacza, a jakby wchodząc w autopolemikę, kończy na smutnym wniosku, że samo piękno niesie ze sobą bardzo często wielkie niebezpieczeństwo i  łatwo przechodzi w grozę życia, a nawet  w śmierć. Dla mnie słowo piękny znaczy także groźny. Jak ocean, naprawdę straszliwy. Chciałem powiedzieć właściwie, jakie życie jest straszliwie groźne – wyznaje bardzo szczerze Wolff.

 

Można zaryzykować twierdzenie, że bardzo często, wybieramy przyjaciół, zgodnie z projekcją pragnienia, by byli jak najbardziej podobni do nas, czyli zgodnie z platońską koncepcją pokrewnych dusz. Pamiętajmy jednak, że jest to teoria skrajnie idealistyczna i może tylko nam się wydawać, że on lub ona czuje, myśli tak samo… Odwołując się do przemyśleń cytowanego Iwaszkiewicza, wypada zadać sobie może pytanie, co my sami mamy w środku, jakie rozterki, marzenia, niepokoje…, gdyż właśnie często przyciągamy do siebie ludzi o podobnym wnętrzu… O to właśnie zapytał się Wolff z opowiadania „Przyjaciele”, boleśnie wyznając: Bo jeżeli jest on takim samym człowiekiem jak ja, to jest jednym z najnieszczęśliwszych ludzi na świecie.  A jak ktoś bardzo smutny może pocieszyć kogoś jeszcze bardziej smutnego?  I czy w ogóle takie pocieszenie jest możliwe – tym bardziej w przeżywaniu skrajnej rozpaczy?  A może samo zrozumienie drugiego i poczucie wspólnego losu daje jednak jakąś siłę i jest jedynym możliwym ratunkiem, a nawet ocaleniem? Może… czasem tak bywa… Według mnie  - tak…

 

Wizja Iwaszkiewiczowska nie przynosi jednak takiej jednoznacznej i pewnej konsolacji. Wiesław, odczuwający głęboką, poruszającą samotność, z wielkim bólem wyznaje Achillesowi:  Nie możesz mnie uratować od pustki, która mnie ze wszystkich stron ogarnia.

 

I rzeczywiście, Wolff popełnił w końcu samobójstwo, a Achilles pozostał ze świadomością, że tak naprawdę zabiła go wysublimowana kontemplacja piękna, którego nie mógł w życiu znaleźć i nie potrafił zdefiniować. Pamiętał jego refleksję : A co się tyczy poczucia piękna, to jest straszne uczucie nieosiągalności niczego. Poczucie bezsiły twórczej.

 

            Nasza ziemska pogoń za pięknem niestety niejednokrotnie przybiera formę zachwytu, zbyt szybko przechodzącego w znudzenie, a ostatecznie w rozpacz lub bezradność. I nie ma w tym zasadzie nic zaskakującego, poza prawdą, że życie lubi ubierać się w smutek i nigdy z tej szaty nie zrezygnuje, na przekór naszym planom,  oczekiwaniom…, wybuchom gniewu i ucieczkom w uzależnienia, czy chwilową rozkosz…  Achilles nazywa ten rodzaj fascynacji życiem  - „zachwytem na ponuro”,  a Wolff przyznaje mu rację, mówiąc: jestem tak zachwycony, że aż mi się płakać chce…

 

I może właśnie przeżywanie takiego zachwytu jest kwintesencją naszego człowieczeństwa i sensem trwania tu i teraz. Dlatego nie żałuję nigdy szczerości, nawet tej okupionej strumieniem gorących łez…

 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

523. Nie ma sprawy...

poniedziałek, 19 grudnia 2016 0:00

Jedna sztuka



przełożył Stanisław Barańczak



W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy; 
tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie straty, 
że kiedy się je traci - nie ma sprawy. 

Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy 
stracone szanse, upływ chwil, zgubione klucze. 
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy. 

Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz -wejdzie ci w nawyk 
utrata miejsc, nazw, schronień, dokąd chciałeś uciec 
lub chociażby się wybrać. Praktykuj te sprawy. 

Przepadł mi gdzieś zegarek po matce. Jaskrawy blask dawnych domów? 
Dzisiaj blady cień, ukłucie w sercu. W sztuce tracenia łatwo dojść do wprawy. 

Straciłem dwa najdroższe miasta - ba, dzierżawy ogromniejsze: 
dwie rzeki, kontynent. Nie wrócę do nich już nigdy, ale trudno. Nie ma sprawy. 

Nawet stracę Ciebie (ten gest, śmiech chropawy, który kocham), nie będzie w tym kłamstwa. 
Tak, w sztuce tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy; 
tak, straty to nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy.

 

 

Elizabeth Bishop

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

522. Gdy "imiona stają się ludźmi..."

niedziela, 17 lipca 2016 15:19

 

Nigdy nie wiadomo, kiedy się widzi kogoś po raz pierwszy…

Nic tego nie zapowiada, dopiero potem przeszłość staje się oswojona i na zapas wiadoma. Więc raz na jakiś czas, nieokreślony, przychodzi taki dzień, w którym zwykłe drobiazgi zaczynają coś znaczyć, wypowiadane słowa nabierają mocy, a imiona stają się ludźmi, którzy odmieniają nasz los.

Katarzyna Grochola

Wstęp do powieści: Przeznaczeni

 

 

Kobiety błyszczą i są silne, i twarde jak diamenty

Kayah

 

Przeznaczeni

 

 

Nie znają swoich imion, adresów,

koloru tęczówek

zanim nie odnajdzie ich

przypadkowa rozmowa w kinie

czy zwykła szara godzina

Czasem uciekają od siebie

nieskutecznie

w inne ramiona, w  inną pamięć

w cokolwiek pozwoli

okpić przeznaczenie…

Przeznaczeni sobie

często  o tym nie wiedzą

i dzięki tej niepewności

stają się dla siebie

słońcem, wodą  i niebem…

 

 

 

Warszawa, 17.07.2016

 

 

 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

521. W sieci czy pod gwiazdami?

piątek, 08 lipca 2016 14:26

 

 

Współczesny świat poleca rozmowy z gwiazdami, a przecież to z tych pod gwiazdami częściej rodzi się sztuka…

 

 

Jak znaczki pocztowe

 

 

W erze internetu

ludzie zaczynają

zbierać znajomych

jak znaczki pocztowe

z różnych miejsc i krajów

I są dumni z tak bogatej

kolekcji

Polecają sobie nawzajem

unikaty

warte do zdobycia

pomijając wartość

straconego rozsądku,

bo przecież iluzja

jest taka słodka

i warta każdej ceny…

 

 

Zapominają,

że ktoś z kolekcji

tak łatwo

może się komuś

przykleić do serca

Mówią - co tam

wszak dziurę po jednym

 da się załatać

nowym, pięknym znaczkiem…

 

W erze telefonu i listu

było mniej narzędzi  do kontaktów

A jednak wydaje się

że dużo więcej

dobrych rozmów na ławce

w parku

i pod gwiazdami…

 

 

 

 

Warszawa, 7.07.2016

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

520. By nie zawstydzała nas wierność psa...

środa, 22 czerwca 2016 18:33

 

To kolejny nieprzypadek w moim życiu, że sięgnęłam dziś po ten niezwykły wiersz mojej byłej uczennicy Marii Adamczewskiej, zamieszczony w jej autorskim tomiku pt. Kto zabił Mickiewicza…, podarowany mi na pożegnanie w klasie maturalnej, z przepiękną dedykacją…

 

 

Maria Adamczewska

 

 

***

trzeba żyć

bo dziecko zawsze potrzebuje matki

trzeba żyć

bo Bóg wciąż potrzebuje modlitwy

trzeba żyć

bo kiedy umiera poezja

wszystko traci sens

 

Warszawa, 27.04. 2001  

W: Kto zabił Mickiewicza…

 

 

A to mój wiersz, inspirowany utworem Marii…

 

***

 

Trzeba kochać,

by nie zawstydzała nas wierność psa

trzeba kochać,

by cisza nie raniła jak kolczasty drut

trzeba kochać,

by przyznanie się do tęsknoty

nie było słabością,

ale siłą ludzkiego DNA

które narodziło się z miłości...

 

 

 

Warszawa, 22.06.2016

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

519. Magia kocha intymność...

wtorek, 14 czerwca 2016 15:23

Jakby specjalnie dla Ciebie na „Niebieskie Urodziny”

 

Bliscy znajomi

 

 

Listę bliskich znajomych

zna tylko serce

a nie fejsbuk

A Magia prawdziwej obecności

ma  alergię

na opcję udostępnij

nie potrzebuje lajków

tylko szczerej  rozmowy, którą

 cytuje później

 tęsknota

nie na jakiejś tablicy,

ale nad jeziorem

wśród traw

o szklistym dotyku

przy drżącej firance w oknie

poruszonej

falą  zamyślenia

Magia kocha intymność

i nie poczujesz jej

na żadnym zdjęciu we dwoje

pokazanym

choćby  całemu światu…

 

 

Warszawa, 10.07.2015

 

 

 

Druk: Tygodnik ANGORA nr 25 (1357)  19 czerwca 2016 r., WIERSZÓWKA

 

 

Jaśminowa Marilyn.jpg

  Rys. Maria Szczepankowska

 

 

Mój wiersz gościnnie:

http://boga-krym.blogspot.com/

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0
Tagi: ANGORA

komentarze (1) | dodaj komentarz

518. Pogodny jak niebo czerwcowe...

wtorek, 14 czerwca 2016 0:05

I raptem z bogactwa obrazów i myśli, z bogactwa spotkanych twarzy i uściśniętych rąk rodzi się zadziwiająca myśl: radość z tego, co się przeżyło

Jarosław Iwaszkiewicz, Książka moich wspomnień

 

Nie słychać, jak ludzie myślą o sobie. Jak w myślach ratują ukochanych. Jak przychylają im nieba, sobie skąpiąc powietrza.

Ignacy Karpowicz

 

 

Pięćdziesiąt innych osób razem nie zajmuje tyle miejsca w sercu i pamięci,

co taki człowiek jak Ty…

 

 

 

Bliźniacze światy

 

 

Są takie daty,

które pamięć otwiera

bez klucza

jak bliźniacze światy

rozplątują  się myśli

i mówią o tym,

co wtedy milczało…

Kwiaty sypią na ręce,

aby znów pachniało

chwilą dosytu…

I to nie są czary

czy słowa miodowe

i choć  piękno błękitu

tego nie zasłania

nie opowiem

co czuję,

kiedy do mnie wracasz

pogodny

jak niebo czerwcowe

nie do opisania…

 

 

Warszawa, 14.06.2016

 

 

słońce.jpg

 Głos Pana.jpg

 

 


Podziel się
oceń
6
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

517. Wyrastają jak dzikie maki...

sobota, 21 maja 2016 10:07

 

 

Zatrzymaj się – zda się mówić do spieszącego w rozpędzonym tłumie człowieka. Zatrzymaj się. Oto obok ciebie jest inny człowiek. Spotkaj się z nim. Spotkanie takie jest największym przeżyciem. Najważniejszym doświadczeniem.

Ryszard Kapuściński, „Ten Inny”

 

 

 

Nadzieja jest zawsze lepsza od beznadziei.

Ewa Błaszczyk

 

Spotkanie

 

 

Są takie spotkania

na które nikt nie czeka

wyrastają jak dzikie maki

gdzie chcą

po  burzy

Spadają z wysokości

zaskoczenia

i zaczynają się odmieniać

przez kolory życia...

 

 

 

Są i takie

które przychodzą w nieprzyjściach

I pewnie dlatego zostają na zawsze

jak film oglądany klatka po klatce

zatrzymywana wzruszeniem

jak tamten wiosenny spacer

I to ciekawe

jak bezpowrotność

potrafi pamiętać

barwę czyjegoś uśmiechu

w pół urwane zdanie…

 

 

 

 

Warszawa, 20.05.2016

 

 

 

dzikie maki.jpg

 Zawsze na mojej drodze... dzikie i wolne...

 

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wtorek, 17 października 2017

Licznik odwiedzin:  98 154  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O mnie

Na co dzień staram się zarażać miłością do słów młodzież, no cóż z różnym skutkiem, ale z niegasnącą cierpliwością i ciekawością… O sobie mogę powiedzieć rozważna i romantyczna, ale mam świadomość, że żyję z ogniem pod skórą, który sprawia, że nie znoszę duchowej stagnacji, więc staram się świecić radością i dobrym słowem, by nie przeoczyć żadnej chwili piękna…. Podziwiam wszystkich, którzy mają odwagę ponad układami wybierać prawdę…
Moją pasją od lat jest pisanie wierszy, tekstów piosenek, dzienników i skrzydlatych myśli, a za poetycki drogowskaz uznaję twórczość Haliny Poświatowskiej.
Wydałam dwa tomiki poezji: "Kuszenie Penelopy" (1998) i "O czym myślą ptaki" (2005).
W swoich tekstach utrwalam pogodne spojrzenie na rzeczywistość, afirmuję przyjaźń, miłość i wszelkie duchowe, uczuciowe więzi, potrafiące jednoczyć ludzi.
Moje życiowe credo to romans:
• ze słowem żywym, czytaj: z ludźmi,
• ze słowem pisanym, czytaj: z książką,
• ze słowem śpiewanym, czytaj: z piosenką,
• z chwilą zachwytu, czytaj: z kroplą nieba z morza wielkiego szczęścia…

O moim bloogu

Dlaczego nie przestaję pisać? "Tylko dla przeżyć warto żyć" "Janusz L. Wiśniewski

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 98154
Wpisy
  • liczba: 538
  • komentarze: 728
Bloog istnieje od: 2486 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl